Obowiązkowa matura z matematyki wróciła do polskich szkół po wieloletniej przerwie. Wyniki egzaminów dojrzałości w szkołach są delikatnie mówiąc niesatysfakcjonujące. Kto za to odpowiada? Nauczyciele, uczniowie, zły program nauczania, a może matematyka jest trudnym do nauczenia się przedmiotem? Odpowiedzi szukaliśmy w I Liceum Ogólnokształcącym.
Okazuje się, że dla wielu uczniów matematyka jest przedmiotem nie do przejścia i nawet tłumaczenia, że nie przerobili jeszcze wszystkiego na lekcjach, nie mogą być już żadnym usprawiedliwieniem. - To katastrofa – mówi o wynikach matur w Polsce, dr Jerzy Jarosz, fizyk z Uniwersytetu Śląskiego. Co na to inny fizyk, dyrektor I Liceum Piotr Lewandowski? (zobacz wideo)
- Wyniki są słabe, a w technikach bardzo słabe
- Nasza radość z powrotu matematyki na maturę jest przedwczesna. Obserwujemy to na przykładzie studentów, poziom wcale nie rośnie, niestety jest coraz niższy – mówi cytowany już dr Jerzy Jarosz. - Może po prostu trzeba zachęcić dzieci do nauki matematyki, zamiast tylko analizować wyniki, skoro jak na razie rezultatów nie widać - dodaje fizyk. Gdzie szukać problemu? O tym rozmawiamy z nauczycielem matematyki w I LO w Skarżysku (zobacz video)
Najbardziej niepokojące jest to, że ci, którzy matematykę oblewają na poprawkowej maturze często ponownie nie dają rady.
W ubiegłym roku poprawkową maturę z matematyki w całym kraju zdało zaledwie 50 procent przystępujących do egzaminu. W świętokrzyskiem średnia była trochę wyższa, ale cieszyć i tak nie ma się z czego.
Dla porównania: z polskiego czy angielskiego egzaminy zdało około 80 procent tych, którzy zdecydowali się podejść do poprawek.
Jacek Kurpeta
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.






























Komentarze
Podzielam opinię totik, ale dodam, że dzieci rodziców jak wyżej, a są to już dzieci w liceum czyli prawie dorosłe osoby powinny wiedzieć, że jedyną drogą do wyrwania się z zaklętego kręgu ubóstwa i braku perspektyw jest dla nich jeśli nie kasa rodziców i ich zainteresowanie bo tego brak to wyłącznie własna ciężka praca, harówka przy książkach itd. aby poprzez zdobycie dobrego, podkreślam dobrego wykształcenia wejść do lepszego świata, a to jest możliwe jeśli dyskoteka i myślenie o wszystkim poza nauką nie będą dominować.
Warto też znać trudną prawdę, że szkoła to nie miejsce powołane po to aby nauczyciele, administracja i pracownicy obsługi oraz dyrektorzy mieli pracę, a po to aby przygotowali uczniów do lepszego życia niż mają ich rodzice i mieli ich dziadkowie. I warto tego wymagać zwłaszcza w czasach kiedy Karta Nauczyciela temu nie sprzyja z racji nie rozróżniania nauczyciela twórczego jakich wielu od przeciętniaka będącego w szkole, bo gdzie indziej nikt by go nie zatrudnił jakich nie brakuje. Ale te oczekiwania i wymagania zanim uczeń zacznie kierować do innych trzeba aby on i jego rodzice skierowali do siebie, zaczęli od siebie.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.